DOM PRZYJACIÓŁ
Ośrodek Wsparcia i Rozwoju
PSYCHOTERAPIA • TERAPIA EMDR • PORADY • WARSZTATY
DOM PRZYJACIÓŁ
ul. Wodociągowa 9 m.8
05-070 Sulejówek k. Warszawy
e-mail: osrodek@domprzyjaciol.pl
tel. 509609280
Czasami rezygnujemy z siebie, nawet tego nie zauważając
Są osoby, które przez wiele lat starają się być dobrymi córkami, synami, żonami, mężami czy rodzicami. Pomagają, ustępują, troszczą się o innych i robią wszystko, aby nikogo nie zawieść.
Z zewnątrz często wyglądają na silnych, odpowiedzialnych i dobrze radzących sobie z życiem.
W środku jednak coraz częściej odczuwają zmęczenie, frustrację, smutek albo złość.
Zaczynają zadawać sobie pytania:
Odzyskiwanie siebie nie oznacza odrzucenia bliskich.
Oznacza stopniowe odzyskiwanie prawa do własnych potrzeb, granic, marzeń i życia w zgodzie ze sobą.
Historia inspirowana prawdziwymi doświadczeniami
Pewna osoba od wielu lat nosiła w sercu marzenie.
Nie brakowało jej wiedzy, zaangażowania ani chęci do działania.
Miała pomysł.
Widziała cel.
Wiedziała, co chce zrobić.
A jednak przez wiele lat nie potrafiła zrobić kolejnego kroku.
Nie dlatego, że była leniwa.
Nie dlatego, że brakowało jej odwagi do spełnienia marzenia.
Zatrzymywał ją lęk.
Bała się, że rozczaruje najbliższych.
Bała się, że ktoś nie zaakceptuje jej decyzji.
Bała się, że zrobi coś wbrew osobom, które kocha.
Dlatego odkładała swoje marzenia na później.
Najpierw czekała na odpowiedni moment.
Później czekała na zgodę innych.
W końcu zrozumiała coś bardzo ważnego.
Przez wszystkie te lata nie czekała na właściwy czas.
Czekała na zgodę, której nikt nie mógł jej dać.
Dopiero wtedy, gdy odważyła się dać ją samej sobie, mogła zrobić pierwszy krok.
Tak rozpoczęło się odzyskiwanie siebie.
Jak dochodzi do stopniowej rezygnacji z siebie?
Większość ludzi nie podejmuje świadomej decyzji, że chce zrezygnować z siebie.
To dzieje się powoli.
Najczęściej zaczyna się już w dzieciństwie.
Nie zawsze dlatego, że rodzice byli źli.
Wielu z nich bardzo kochało swoje dzieci i robiło wszystko najlepiej, jak potrafiło.
Jednocześnie dziecko mogło nauczyć się czegoś, co w dorosłym życiu bardzo utrudnia funkcjonowanie.
Że najważniejsze jest zadowolenie innych.
Że trzeba być grzecznym.
Nie sprawiać problemów.
Nie sprzeciwiać się.
Nie zawodzić.
Nie sprawiać innym przykrości.
Nie robić niczego, co mogłoby wywołać czyjąś złość albo rozczarowanie.
Z czasem takie dziecko staje się dorosłym człowiekiem.
Pracuje.
Zakłada rodzinę.
Pomaga innym.
Jest odpowiedzialne.
Można na nim polegać.
Jednocześnie coraz rzadziej zadaje sobie pytanie:
„Czego ja naprawdę potrzebuję?”
Znacznie częściej pojawiają się inne:
Nawet nie zauważa, kiedy potrzeby innych zaczynają być ważniejsze od jego własnych.
Dlaczego tak trudno postawić granice?
Wiele osób uważa, że problemem jest brak asertywności.
W rzeczywistości bardzo często problem leży znacznie głębiej.
Nie chodzi o brak odpowiednich słów.
Chodzi o lęk.
Lęk przed odrzuceniem.
Przed utratą czyjejś aprobaty.
Przed rozczarowaniem bliskich.
Przed konfliktem.
Jeżeli jako dziecko nauczyliśmy się, że dla dobra relacji lepiej ustąpić niż powiedzieć „nie”, taki sposób funkcjonowania może zostać z nami na wiele lat.
W dorosłym życiu nadal chcemy być dobrymi ludźmi.
Problem pojawia się wtedy, gdy dobroć zaczyna oznaczać ciągłą rezygnację z własnych potrzeb, granic i marzeń.
Czy miłość oznacza rezygnację z siebie?
To jedno z najważniejszych pytań.
Wiele osób przez lata wierzy, że kochać oznacza zawsze ustępować.
Zgadzać się.
Przebaczać.
Milczeć.
Nie sprawiać przykrości.
Tymczasem zdrowa miłość nie wymaga rezygnacji z własnych granic.
Można kochać i jednocześnie powiedzieć: „Nie zgadzam się.”
Można szanować drugiego człowieka i jednocześnie zadbać o siebie.
Można przebaczyć i jednocześnie nie pozwalać na przekraczanie swoich granic.
To nie egoizm. To dojrzałość.
Dlaczego odzyskiwanie siebie budzi tyle lęku?
Wiele osób myśli, że kiedy zacznie stawiać granice, od razu poczuje ulgę.
Czasami rzeczywiście tak się dzieje.
Bardzo często jednak najpierw pojawia się lęk.
Poczucie winy.
Niepokój.
Myśli:
„Może przesadzam?”
„Może jestem egoistką?”
„Może powinnam znowu ustąpić?”
To naturalna reakcja.
Przez wiele lat uczyliśmy się funkcjonować w określony sposób.
Dbaliśmy o innych.
Staraliśmy się nikogo nie zawieść.
Często zapominaliśmy przy tym o sobie.
Nic więc dziwnego, że każda zmiana budzi niepewność.
Nie oznacza to, że robimy coś złego.
Oznacza jedynie, że uczymy się nowego sposobu życia.
To trochę tak, jakby przez wiele lat chodzić jedną drogą, a potem nagle skręcić w nieznaną ścieżkę. Nawet jeśli nowa droga prowadzi do czegoś dobrego, początkowo może budzić lęk.
Dlatego nie zniechęcaj się, jeżeli po postawieniu pierwszych granic nie poczujesz od razu spokoju.
To nie znaczy, że idziesz w złą stronę.
Bardzo często oznacza, że właśnie zaczynasz się zmieniać.
A jeśli ktoś nie zaakceptuje moich granic?
To jedno z najtrudniejszych doświadczeń.
Kiedy przez wiele lat byliśmy osobą, która zawsze ustępowała, inni mogli się do tego przyzwyczaić.
Dlatego, gdy nagle zaczynamy mówić:
„Nie chcę.”
„Nie zgadzam się.”
„Potrzebuję czegoś innego.”
nie wszyscy przyjmą to ze spokojem.
Niektórzy będą zaskoczeni.
Inni poczują złość.
Jeszcze inni będą próbowali przekonać nas, że się zmieniliśmy.
Możemy usłyszeć:
Takie słowa mogą boleć.
Nie muszą jednak oznaczać, że robimy coś niewłaściwego.
Czasami oznaczają jedynie, że relacja uczy się nowych zasad.
Nie każdy od razu zaakceptuje zmianę.
Zwłaszcza wtedy, gdy przez wiele lat korzystał z tego, że zawsze ustępowałeś.
Zdrowe granice nie są egoizmem
Wiele osób boi się, że dbanie o siebie oznacza egoizm.
To jeden z najczęstszych powodów, dla których tak trudno zacząć odzyskiwać siebie.
Egoizm polega na tym, że liczą się wyłącznie moje potrzeby, a potrzeby innych przestają mieć znaczenie.
Zdrowe granice oznaczają coś zupełnie innego.
Mówią:
„Moje potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby drugiego człowieka.”
To ogromna różnica.
Nie chodzi o to, aby przestać pomagać.
Nie chodzi również o to, aby odwrócić się od bliskich.
Chodzi o to, aby nie rezygnować z siebie.
Można troszczyć się o innych, nie rezygnując z troski o siebie.
Jedno nie wyklucza drugiego.
Czasami największym wyrazem miłości jest powiedzenie spokojnego, ale stanowczego „nie”.
Nie po to, aby kogoś ukarać.
Po to, aby chronić siebie, relację i to, co naprawdę ważne.
Od czego zacząć odzyskiwanie siebie?
Nie od wielkich decyzji.
Najczęściej od bardzo małych kroków.
Zatrzymaj się na chwilę i zadaj sobie kilka prostych pytań.
Na początku odpowiedzi mogą być trudne.
To normalne.
Przez wiele lat być może bardziej wsłuchiwałeś się w potrzeby innych niż we własne.
Odzyskiwanie siebie zaczyna się właśnie od ponownego uczenia się słuchania samego siebie.
Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi od razu.
Wystarczy, że zaczniesz zadawać sobie właściwe pytania.
To często pierwszy krok do zmiany.
Daj sobie czas
Nie musisz wszystkiego zmieniać od razu.
Jeżeli przez dwadzieścia, trzydzieści czy pięćdziesiąt lat żyłeś w określony sposób, nie oczekuj, że w ciągu tygodnia nauczysz się czegoś nowego.
Odzyskiwanie siebie jest procesem.
Będą dni, kiedy poczujesz ulgę.
Będą również takie, kiedy wróci lęk, poczucie winy albo pokusa, żeby znowu zrezygnować z siebie.
To naturalny element zmiany.
Najważniejsze, aby się nie zatrzymywać.
Każda postawiona granica jest krokiem do życia bardziej zgodnego z tobą.
Nie chodzi o to, aby być doskonałym.
Chodzi o to, aby z każdym dniem coraz bardziej być sobą.
Podsumowanie
Odzyskiwanie siebie nie polega na tym, że stajesz się kimś innym.
Polega na tym, że po latach wracasz do osoby, którą zawsze byłeś, zanim lęk, poczucie obowiązku i oczekiwania innych zaczęły decydować o Twoim życiu.
To nie jest droga przeciwko innym.
To droga do większej wolności, spokoju, autentyczności i odpowiedzialności.
Można kochać swoich bliskich i jednocześnie szanować własne granice.
Można pomagać, nie biorąc odpowiedzialności za życie drugiego człowieka.
Można przebaczyć i jednocześnie powiedzieć:
„To mnie rani.”
„Nie zgadzam się.”
„Potrzebuję, żebyś uszanował moje granice.”
Odzyskiwanie siebie nie oznacza odrzucenia innych.
Oznacza, że po raz pierwszy od dawna przestajesz odrzucać samego siebie.
Nie musisz być idealny.
Nie musisz zasługiwać na miłość poprzez ciągłe poświęcanie się.
Masz prawo żyć w zgodzie ze swoimi wartościami, potrzebami i sumieniem.
To nie jest egoizm.
To jest dojrzałość.
Być może nie zmienisz całego swojego życia w jeden dzień.
Możesz jednak zrobić pierwszy krok.
Czasami właśnie od niego zaczyna się odzyskiwanie siebie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak odzyskać siebie po latach życia dla innych?
To proces, który zaczyna się od zauważenia własnych potrzeb, emocji i granic. Pomocna może być rozmowa z psychologiem, psychoterapeutą lub udział w grupie wsparcia. Zmiana zwykle nie następuje od razu, ale każdy mały krok przybliża do życia w większej zgodzie ze sobą.
Czy stawianie granic oznacza egoizm?
Nie.
Zdrowe granice są wyrazem szacunku zarówno do siebie, jak i do drugiego człowieka. Egoizm polega na ignorowaniu potrzeb innych. Stawianie granic oznacza, że dostrzegasz również własne potrzeby i nie rezygnujesz z siebie.
Dlaczego czuję poczucie winy, gdy mówię „nie”?
Jeżeli przez wiele lat uczyłeś się przede wszystkim zadowalać innych, stawianie granic może początkowo wywoływać lęk i poczucie winy. Z czasem, gdy uczysz się nowego sposobu funkcjonowania, emocje te zwykle słabną.
Czy można kochać bliskich i jednocześnie stawiać granice?
Tak.
Miłość i zdrowe granice nie wykluczają się. Wręcz przeciwnie, pomagają budować relacje oparte na wzajemnym szacunku, odpowiedzialności i szczerości.
Skąd mam wiedzieć, czy żyję bardziej dla innych niż dla siebie?
Warto zadać sobie kilka pytań.
Odpowiedzi na te pytania mogą stać się początkiem ważnej zmiany.
Czy można odzyskać siebie po wielu latach?
Tak.
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć lepiej rozumieć siebie i żyć w większej zgodzie z własnymi wartościami. Choć zmiana wymaga czasu i cierpliwości, wiele osób odzyskuje poczucie wpływu na swoje życie nawet po wielu latach życia według oczekiwań innych.
Skąd mam wiedzieć, że zaczynam odzyskiwać siebie?
Pierwsze oznaki często są bardzo subtelne.
Zaczynasz lepiej rozpoznawać własne emocje.
Coraz łatwiej przychodzi Ci powiedzieć „nie”, kiedy coś jest niezgodne z Tobą.
Rzadziej podejmujesz decyzje wyłącznie po to, aby zadowolić innych.
Powoli odzyskujesz poczucie wpływu na własne życie.
Czy to oznacza, że nie należy wychowywać dzieci do pomagania i bycia grzecznymi?
Nie. Empatia, życzliwość, szacunek i gotowość do pomagania innym są bardzo ważnymi wartościami.
Jednocześnie warto uczyć dzieci, że ich potrzeby, uczucia i granice również mają znaczenie. Dziecko nie powinno mieć poczucia, że musi zawsze ustępować, aby zasłużyć na miłość, akceptację czy pochwałę.
Najbardziej sprzyja zdrowemu rozwojowi wychowanie, które uczy zarówno troski o innych, jak i szacunku do samego siebie. Dzięki temu w dorosłym życiu łatwiej budować relacje oparte na miłości, a nie na lęku, poczuciu winy czy ciągłym poświęcaniu się.
Jeżeli podczas lektury tego artykułu rozpoznałeś siebie i czujesz, że trudno Ci samodzielnie odzyskiwać wpływ na własne życie, pamiętaj, że nie musisz przechodzić przez tę drogę sam. Rozmowa z psychologiem może pomóc lepiej zrozumieć własne emocje, odzyskać poczucie wpływu na swoje życie i stopniowo budować zdrowe granice.
Tematy odzyskiwania siebie, budowania zdrowych granic, uwalniania się od lęku oraz życia w większej zgodzie ze sobą poruszamy również podczas Warsztatów "Wreszcie żyć - 12 Kroków ku pełni życia" organizowanych w Domu Przyjaciół. Dla wielu uczestników są one początkiem głębokich zmian, odkrywania własnej wartości i uczenia się, że troska o siebie nie jest egoizmem, lecz wyrazem dojrzałości i odpowiedzialności.
Lidia Cichocka
Psycholog • Psychotraumatolog • Terapeuta EMDR
Od wielu lat wspiera osoby doświadczające skutków traumy, kryzysów psychicznych oraz trudności w relacjach. Prowadzi konsultacje psychologiczne, terapię EMDR oraz Warsztaty „Wreszcie żyć - 12 kroków ku pełni życia”, pomagając uczestnikom odzyskiwać poczucie własnej wartości, budować zdrowe granice i żyć w większej zgodzie ze sobą.