DOM PRZYJACIÓŁ
Ośrodek Wsparcia i Rozwoju
PSYCHOTERAPIA • TERAPIA EMDR • PORADY • WARSZTATY
DOM PRZYJACIÓŁ
ul. Wodociągowa 9 m.8
05-070 Sulejówek k. Warszawy
e-mail: osrodek@domprzyjaciol.pl
tel. 509609280
„Wstań wreszcie z tego łóżka.”
„Cały dzień siedzisz w telefonie.”
„Wyjdź do ludzi, od razu poczujesz się lepiej.”
„Musisz zacząć normalnie funkcjonować.”
„Weź się za naukę, bo narobisz sobie zaległości.”
„Kiedyś tyle rzeczy sprawiało ci przyjemność. Co się z tobą stało?”
Rodzic wypowiada te słowa, bo się martwi. Widzi swoje dziecko zamknięte w pokoju, bez energii i zainteresowania czymkolwiek. Próbuje je zmobilizować.
Ale nastolatek może słyszeć w tych zdaniach coś zupełnie innego:
„Znowu zawodzę.”
„Nikt nie rozumie, jak bardzo się staram.”
„Jestem problemem.”
„Powinienem umieć sobie z tym poradzić.”
„Nawet dla własnych rodziców nie jestem wystarczająco dobry.”
Z zewnątrz może to wyglądać jak lenistwo.
Nastolatek leży w łóżku. Nie chce się uczyć. Przestaje chodzić na treningi. Nie spotyka się ze znajomymi. Nawet posprzątanie pokoju staje się problemem.
Tymczasem depresja może wiązać się ze znacznym spadkiem energii, utratą zainteresowań i przyjemności, trudnościami z koncentracją, zaburzeniami snu, poczuciem bezwartościowości oraz wycofaniem z kontaktów społecznych. U młodych osób może pojawiać się również drażliwość i złość.
To, co rodzic widzi jako:
„On nic nie robi”
młody człowiek może przeżywać jako:
„Nie wiem, jak zmusić siebie, żeby wstać”.
Depresja może być szczególnie trudna dla nastolatka, ponieważ on sam często nie potrafi wyjaśnić tego, co się z nim dzieje.
Jeszcze niedawno wychodził z przyjaciółmi.
Miał plany.
Grał w piłkę.
Rysował.
Chodził na siłownię.
Potrafił godzinami rozmawiać.
Teraz nic z tego nie daje mu takiej przyjemności jak wcześniej.
Kiedy rodzic pyta:
„Dlaczego nie chcesz?”
odpowiedź:
„Nie wiem”
może być całkowicie szczera.
On naprawdę może nie wiedzieć.
Rodzic może mieć na myśli:
„Martwię się o ciebie. Chcę ci pomóc wrócić do normalnego życia.”
Nastolatek może usłyszeć:
„Nawet leżeć nie mogę spokojnie. Znowu robię coś źle.”
Jeżeli wstanie z łóżka wymaga od niego ogromnego wysiłku, kolejne przypomnienia mogą nie zwiększać motywacji. Mogą zwiększać poczucie winy.
Bo przecież on też widzi, że inni funkcjonują.
Koledzy chodzą do szkoły.
Spotykają się.
Trenują.
Śmieją się.
A on nie rozumie, dlaczego najprostsze rzeczy stały się tak trudne.
Telefon jest częstym źródłem konfliktu między rodzicem a nastolatkiem.
Rodzic widzi:
„Na naukę nie masz siły, ale pięć godzin możesz siedzieć w telefonie.”
Dla młodego człowieka telefon może jednak wymagać znacznie mniej wysiłku niż rozmowa, szkoła czy wyjście z domu.
Przewijanie filmów nie wymaga opowiadania o sobie.
Nie trzeba udawać dobrego humoru.
Nie trzeba odpowiadać na pytania.
Nie trzeba się koncentrować przez 45 minut.
Nie oznacza to, że wielogodzinne korzystanie z telefonu jest obojętne dla zdrowia czy że rodzic nie powinien stawiać granic. Warto jednak najpierw zrozumieć, jaką funkcję telefon pełni w życiu nastolatka.
Czasem nie jest przyczyną całego problemu.
Czasem jest sposobem na chwilową ucieczkę od tego, co dzieje się w środku.
To również brzmi rozsądnie.
Kontakt z ludźmi i aktywność mogą być ważne. Ale dla nastolatka z depresją spotkanie z kolegami może oznaczać konieczność założenia maski.
„Będą pytać, co u mnie.”
„Nie będę wiedział, co powiedzieć.”
„Wszyscy będą się śmiać, a ja nie będę nic czuł.”
„Zobaczą, że coś jest ze mną nie tak.”
„Nie mam siły udawać, że jest dobrze.”
Dlatego „idź spotkaj się z ludźmi” może być dla niego znacznie większym zadaniem, niż wydaje się dorosłemu.
Czasami łatwiejszym początkiem jest jedna osoba zamiast całej grupy. Krótki spacer zamiast kilkugodzinnego wyjścia.
To jeden z najtrudniejszych obszarów.
Rodzice słusznie martwią się zaległościami, ocenami i przyszłością dziecka.
Nastolatek też może się tym martwić.
I właśnie dlatego kolejne zaległości mogą jeszcze bardziej go przytłaczać.
„Nie poszedłem wczoraj, więc mam zaległości.”
„Jak pójdę dzisiaj, nauczyciel zapyta, gdzie byłem.”
„Nie przygotowałem się.”
„Dostanę jedynkę.”
„Wszyscy zobaczą, że sobie nie radzę.”
„Lepiej zostać w domu.”
Następnego dnia zaległości są jeszcze większe.
I powstaje błędne koło.
Nie oznacza to, że rozwiązaniem jest całkowite zrezygnowanie ze szkoły. Czasami trzeba jednak podzielić powrót do normalnego funkcjonowania na mniejsze etapy i uwzględnić aktualny stan psychiczny młodego człowieka.
To zdanie może szczególnie boleć.
Rodzic może próbować pokazać dziecku dobre strony jego życia:
„Masz dom.”
„Masz rodzinę.”
„Masz przyjaciół.”
„Nic złego się przecież nie wydarzyło.”
„Inni mają znacznie gorzej.”
Problem w tym, że depresja nie jest konkursem na to, kto ma obiektywnie trudniejsze życie.
Nastolatek może doskonale wiedzieć, że ma kochającą rodzinę.
I właśnie dlatego może pojawić się jeszcze większe poczucie winy:
„Mam wszystko, a mimo to jestem nieszczęśliwy. Czyli naprawdę coś jest ze mną nie tak.”
Rodzic może być wyczerpany.
Wozi do specjalistów. Rozmawia ze szkołą. Pilnuje wizyt. Martwi się. Nie śpi po nocach.
To jest realny wysiłek.
Ale nastolatek w kryzysie może usłyszeć:
„Jestem ciężarem dla swojej rodziny.”
A poczucie bycia ciężarem może być szczególnie niebezpieczne, jeśli młody człowiek ma myśli o śmierci lub samobójstwie.
Dlatego warto rozmawiać również o własnym zmęczeniu, ale nie obarczać dziecka odpowiedzialnością za emocjonalny stan całej rodziny.
Depresja nie oznacza, że człowiek przez całą dobę wygląda na smutnego.
Nastolatek może śmiać się z filmu.
Może dobrze bawić się przez godzinę ze znajomymi.
Może wrzucić zabawne zdjęcie.
Może mieć lepszy dzień.
To nie oznacza automatycznie, że udawał wcześniej albo że depresja minęła.
Chwila radości nie wyklucza cierpienia.
Czasami rodzic widzi uśmiech i odczuwa ogromną ulgę:
„Wiedziałem, że już jest dobrze.”
A młody człowiek może pomyśleć:
„Czyli znowu muszę udowadniać, że naprawdę jest mi źle.”
Czasami rodzic musi podjąć decyzję, nawet jeśli dziecko protestuje. Szczególnie wtedy, kiedy pojawia się zagrożenie zdrowia lub życia.
Ale warto jednocześnie spróbować zrozumieć, co kryje się pod:
„Nie pójdę do psychologa”.
To może być strach.
„Co mam powiedzieć obcej osobie?”
Wstyd.
„Co jeśli pomyśli, że jestem dziwny?”
Brak nadziei.
„I tak mi nikt nie pomoże.”
Obawa o prywatność.
„Wszystko potem powie rodzicom.”
Albo po prostu zmęczenie:
„Nie mam siły kolejnej osobie opowiadać, co się ze mną dzieje.”
Rozmowa o tych obawach nie oznacza rezygnacji z szukania pomocy.
Oznacza potraktowanie nastolatka jako osoby, która również ma coś do powiedzenia o swoim leczeniu.
Rodzic, który się boi, może sprawdzać stan dziecka wiele razy dziennie:
„Jak się czujesz?”
„Lepiej?”
„Coś się stało?”
„Dlaczego jesteś smutny?”
„O czym myślisz?”
„Powiedz mi.”
Nastolatek może mieć wtedy poczucie, że depresja stała się jedynym tematem jego życia.
Czasami potrzebuje rozmowy o tym, co czuje.
A czasami potrzebuje obejrzeć z rodzicem film, zrobić kolację, pojechać samochodem albo posiedzieć razem i przez godzinę nie rozmawiać o depresji.
Bycie obok nie zawsze wymaga rozmowy.
To też może być prawdziwa odpowiedź.
Rodzic pyta:
„Jak mam ci pomóc?”
A nastolatek wzrusza ramionami.
Nie musi to oznaczać odrzucenia pomocy.
Czasem naprawdę nie wie.
Dlatego pomoc może zaczynać się od bardzo prostych rzeczy:
„Zrobię ci herbatę. Chcesz?”
„Posiedzieć z tobą czy wolisz teraz być sam?”
„Chcesz pogadać czy obejrzymy coś razem?”
„Spacer czy zostajemy dzisiaj w domu?”
„Mam ci pomóc zacząć, czy spróbujesz sam?”
To nadal są małe decyzje.
Ale dla człowieka, który ma poczucie utraty kontroli nad własnym życiem, mogą mieć znaczenie.
Nie zawsze kolejnej rady.
Nie zawsze rozwiązania.
Nie zawsze pytania.
Czasami potrzebuje doświadczenia:
„Ktoś widzi, że jest mi trudno.”
„Nie muszę udawać.”
„Nie jestem problemem, który trzeba naprawić.”
„Mogę mieć gorszy dzień i nadal jestem ważny.”
„Moi rodzice nie rezygnują ze mnie, nawet kiedy ja sam nie widzę wyjścia.”
To nie oznacza zgadzania się na wszystko.
Miłość nie wyklucza granic.
Wsparcie nie oznacza pozostawienia nastolatka całymi miesiącami w łóżku.
Zrozumienie nie oznacza rezygnacji ze szkoły, obowiązków czy leczenia.
Chodzi o sposób, w jaki pomagamy młodemu człowiekowi do nich wracać.
Nastolatek może powiedzieć:
„Dajcie mi wszyscy spokój.”
A jednocześnie bardzo potrzebować wiedzieć, że ktoś jest blisko.
Można odpowiedzieć:
„Dobrze. Dam Ci teraz trochę przestrzeni. Będę obok, gdybyś mnie potrzebował.”
To zupełnie inny komunikat niż:
„Skoro nie chcesz pomocy, to radź sobie sam.”
Bo depresja często podpowiada młodemu człowiekowi właśnie to:
„Jesteś sam.”
„Nikt cię nie rozumie.”
„Jesteś ciężarem.”
„Nic się już nie zmieni.”
Obecność drugiego człowieka nie rozwiązuje wszystkich problemów.
Może jednak przypominać, że nie ze wszystkim trzeba zostać samemu.
Jest jedna granica, przy której nie czekamy.
Jeżeli młody człowiek mówi, że nie chce żyć, chciałby zniknąć, myśli o samobójstwie, samookalecza się, żegna się z ludźmi, rozdaje ważne rzeczy albo jego zachowanie wskazuje na bezpośrednie zagrożenie, trzeba potraktować to poważnie.
W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia należy dzwonić pod 112 lub 999.
Dzieci i młodzież mogą również skorzystać z bezpłatnego telefonu zaufania 116 111 oraz Dziecięcego Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka 800 12 12 12.
Być może właśnie to chciałby czasem powiedzieć nastolatek, ale nie potrafi znaleźć słów:
„Nie robię tego specjalnie.”
„Sam chciałbym znowu cieszyć się tym, co kiedyś.”
„Wiem, że się o mnie martwicie.”
„Wiem, że mam zaległości.”
„Wiem, że powinienem wstać.”
„Nie musicie mi tego codziennie przypominać. Ja o tym wszystkim myślę.”
„Pomóżcie mi zrobić pierwszy krok, ale nie oczekujcie, że od razu przebiegnę całą drogę.”
I być może najważniejsze:
„Nie patrzcie tylko na to, czego dzisiaj nie zrobiłem. Spróbujcie zobaczyć, ile wysiłku kosztują mnie rzeczy, które kiedyś były łatwe.”
Przeczytaj również:
Jak wspierać nastolatka w depresji, kiedy nie chce nic robić?